Kino

08.11.2016

‚Zjednoczone Stany Miłości’ i betonowy Taco Hemingway

„ZJEDNOCZONE STANY MIŁOŚCI”

reż. Tomasz Wasilewski,  prod. Polska/Szwecja, gat. dramat obyczajowy, premiera 29.07.2016 Polska

 

Właściwie do tej pory nie poukładałam swoich myśli po seansie. Może tak: Wasilewski strzaskał mi twarz, zrzucił ze schodów, skopał i rozsypał moje wnętrze po poznańskim bruku. Mogłabym skończyć w tym momencie, jednak podejmę próbę konfrontacji stanów niemiłości z miłością Filipa Szcześniaka, którego pseudonim artystyczny przywołuje meksykańskiego pisarza.

 

 

00050RV2KOQN4KK3-C122-F4

 

„Zjednoczone Stany Miłości” nie mają nic wspólnego z „Deszczem na betonie” Taco. Twórcy nie inspirowali się sobą, nie zachodziły między nimi jakiekolwiek korelacje, niemniej moje pierwsze skojarzenie po wyjściu z kina oscylowało uparcie wokół tego jednego utworu. Dlaczego? Wyjaśnię na szarym końcu.

 

Bloki, Whitney Houston, paprotki i pomarańcze z Pewexu

Marzena (Marta Nieradkiewicz), Iza (Magdalena Cielecka), Agata (Julia Kijowska) i Renata (Dorota Kolak). Cztery kobiety, które w rok po upadku PRL-u starają się poukładać siebie na nowo. W Berlinie skruszył się mur, w Polsce powiało wolnością, a nad głowami fruwały znaki zapytania. Co teraz? Jak zawsze? Być innym? Kim?

 

 

z20456799Q,-Zjednoczone-Stany-Milosci---rez--Tomasz-Wasilewsk

 

 

Tytuł filmu w hołdzie ówczesnej pogoni za american dream. Współczesnej trochę też. Że w Ameryce to oni zjednoczeni są nie tylko w miłości, a może właśnie przede wszystkim. Że nie stoją w kolejce po pomarańcze, mają Palm Beach i superwrotki. A w Polsce wieczna tęsknota i bycie szczęśliwym tylko dlatego, bo tak wypada.

 

Blokowiska, garaże, trzepaki, wódka, ogórek i rodzina. Wczasy zakładowe do Czechosłowacji, msze pogrzebowe, VHS, aerobik wodny z Whitney Houston, marki z RFN-u. Wasilewski kumuluje wszystkie akcenty wczesnych lat 90., ale nie częstuje gumą Turbo. Ściska żołądek i powoduje torsje naturalizmem.

 

Nie mam dla ciebie miłości

 

Pomiędzy prozą w kolorze chłodnego retro, na ekranie kipi pożądanie. W powietrzu zawieszona jest gęsta namiętność, każdy pragnie jej na swój sposób. Biją się o nią, pocierają skronie, marszczą czoła, płaczą, wyją i nienawidzą. Wszystkich łączą pomylone żądze i niezrozumienie. Smutne zagubienie oraz nostalgiczne preludium zmian nowej Polski wpędza w głęboką depresję.

 

 

doc_8173_0

 

 

Podoba mi się sposób, w jaki Wasilewski kreuje przestrzeń. Kadry przypominają mi obrazy Sasnala, emocje nie potrzebują fluoroscencji, a niezdefiniowanie idealnie koresponduje ze stanami trudnej miłości. Z tego miejsca składam bukiet seledynowych goździków na ręce maestro od zdjęć, Olega Mutu.

 

Wypadkowy patriarchat

 

Mężczyźni w filmie są obecni, dominują, spełniają się w samczej roli, krzywdzą, kochają, próbują zrozumieć, a jednocześnie lawirują gdzieś obok, przenikają, ale nie naciskają. Ich męskość jest oczywista, nie potrzebuje wytłumaczenia. Wasilewski odarł wszystkich z niedoskonałości i zabrał im prawo do intymności. Jacek (Łukasz Simlat) – mąż Agaty, pracownik zakładu, typowy ojciec. Ksiądz Adam (Tomasz Tyndyk) – oddany sługa, pokorny, młody bóg. Karol (Andrzej Chyra) – lekarz, wdowiec, człowiek z żelaza i z żelaznymi zasadami. Stoją na straży, ale nie są ważni. Ważna jest psychodeliczna emocjonalność kobiet, między którymi się poruszają. To ona dyktuje ich życiorysy.

 

 

81485-353092

 

 

W domach z betonu nie ma wolnej miłości

 

Jest. Ale trudna, nieczysta, płacząca, rzewna. To film, któremu Wasilewski wyrwał serce. Zakończenie rozszarpane, z premedytacją ucięte. Dlatego nawiązanie do Taco, ponieważ „Deszcz na betonie” też kończy się nagle i zapętla w czasoprzestrzeni. Jak „Zjednoczone Stany Miłości”, które trwają do dziś i każdy podróżuje po swoich, obnażony z prawdy i uczuć.

Każdemu, kto odważy się na ekshibicjonistyczne dzieło polskiego Dolana, życzę dużo zdrowia i niech skóra Waszych umiłowanych pachnie jak ostatnie dni wakacji.

 

 

  • Film naprawdę ciekawy. Szkoda, że polska premiera odbyła się tak późno.

  • P

    Cześć. Zachęcający tytuł, szkoda, że nie rozwinęłaś tej części porównawczej – to byłoby ciekawe! No a sam film super, bardzo dobra rola Doroty Kolak 😀