Literatura

02.15.2016

Jak wybudować dom na Mazurach i zapomnieć o kredycie.

Prowincja pełna smaków’, Katarzyna Enerlich, wyd. MG 2013

‘to doprawdy nic strasznego stawać się 40-letnią kobietą (…)’.

Na ‘Prowincji pełnej smaków’ apetyt rośnie w miarę czytania. Chyba jeszcze nigdy w tak ekspresowym tempie nie głodniałam podczas chłonięcia lektury!
Katarzyna Enerlich zdecydowanie pomogła mi uzupełnić moje kulinarne notatki, namówiła na Mazury i przekonała do prostoty samej w sobie.

Powieść uderzyła mnie autentyczną świeżością. Polubiłam Ludmiłę, główną bohaterkę, za codzienne smakowanie życia. Rozwódka żyjąca w konkubinacie ze znawcą motyli i leśnych duktów. Matka rezolutnej małej Zosi wychowywanej w towarzystwie komosy i dojrzewających w słońcu malinowych pomidorów. Kobieta, której samotność jest czasami potrzebna, a zapachy są dla niej „nośnikami wspomnień”. Kobieta przebojowa przede wszystkim w kuchni, niezależna i konkretna w działaniu.

Enerlich zgrabnie podaje na tacy Mrągowo i okolice. Historia poszczególnych urokliwych miejsc i bogatych w doświadczenia ludzi przenika do teraźniejszości.

To książka o „smakach prostych jak ziemia”. O tym, jak ważna jest bliskość z drugim człowiekiem (najlepiej przy obficie skropionej cytryną rybie) i że nie warto palić za sobą mostów. O sztuce wewnętrznego spokoju w łatwy sposób uzyskiwanego dzięki zrywaniu marchwi, cukinii i przyrządzaniu wonnych potraw. Autorka dzieli się nieskomplikowanym przepisem na to, jak żyć.

Przekaz jest jasny- odsunąć na chwilę w ciemny kąt problemy, odstawić samochód do garażu, zapomnieć o kredytach, wyrzucić przez okno telewizor i doprawić swoje życie prostymi wydarzeniami. Zwolnić bieg i zaparzyć napój ludzi szczęśliwych, filiżankę wykwintnej chińskiej herbaty.

Enerlich napisała, że Mazury to piękne miejsce dobre na dom. Wierzę jej na słowo i darzę gastronomicznym zaufaniem. Powieść niesamowicie przyjemna, lekka, smaczna i aromatyczna.

 

3133-Prowincja-pełna-SMAKÓW-XD-PICT-X2